Aktualności Forum Graffiti Publicystyka Teleport
  • "Jestem w najlepszym momencie swojego życia" - rozmowa z Björnem Lynne

05.08.2016 14:26, autor: Jazzcat
odsłon: 339, wersja PDF

Bjorn Lynne to sympatyczny, rozmowny, a przy tym szczupły gość, który absolutnie nie wygląda na swoje 50 lat. O czasach amigowych opowiada ciekawie i wyczerpująco, chociaż trudno pozbyć się wrażenia, że jest to dla niego rozdział zamknięty. I to niestety na dobre. Spotkaliśmy się we włoskiej restauracji, gdzie pochłonął kilka piw, wielką pizzę i kawę. A później falafele na mieście. Sachy/Wanted Team poprosił mnie o nietypową rzecz - dyskietkę z podpisem Bjorna, co wywołało wielki uśmiech tego ostatniego, niemniej podpis wykonał, a szczęśliwy Sachy zawiesił ją sobie w centralnym miejscu swojego domu - nad kredensem, w którym trzyma dewocjonalia. W spotkaniu uczestniczyli jeszcze Adam „Scorpik” Skorupa i Wojtek „X-Ceed” Panufnik.



Jaki wyglądało Twoje pierwsze zetknięcie ze sceną?

Mój dobry kumpel, gość o imieniu Rune, znany jako Rusc/Crusaders pokazał mi jak robić muzykę na Soundtrackerze. Zanim go poznałem używałem tylko Aegis Sonix. To bardzo stary program. A później pokazał mi Protrackera.

Raczej Noisetrackera?

Racja, Noisetrackera! Protracker pojawił się przecież później.

Tak, w 1990 roku.

Właśnie. A to były lata 1988-1989. Rusc znał jeszcze paru innych gości, którzy mieli Amigi i zaczął ich przyprowadzać do mojego domu. Uważał, że muzyka którą robię jest niezła i chciał ją pokazać innym. W tamtym czasie przychodziło do mnie coraz więcej ludzi i chciało posłuchać mojej muzyki. W pewnym momencie kilku z nich zaczęło mówić o złożeniu dema. I tak właśnie powstała grupa Crusaders. Jednak pierwotna nazwa brzmiała IFF, co oznaczało International Fart Federation (śmiech). Po jakichś 3 miesiącach zmieniliśmy nazwę na Crusaders.

A reszta jest historią!

Otóż. No i tak właśnie wyglądał mój pierwszy kontakt z demosceną, grupami, produkcjami.

Musicdisk Bacteria z 1990 roku Na pewno spędzałeś wtedy mnóstwo czasu przed komputerem. Co na to Twoi rodzice?

Moi rodzice byi rozwiedzeni, mieszkałem z matką. Zanim pochłonął mnie Noisetracker uczyłem się całkiem nieźle. Ale jak tylko wkręciłem się w scenę stopnie zaczęły się gwałtowanie pogarszać. Było coraz gorzej i gorzej. Mam była sfrustrowana – nie mogła zrozumieć dlaczego siedzę przed komputerem zamiast się uczyć.

Pewnie mówiła, że to ci nie da pieniędzy.

Wtedy nawet nie myślałem, że kiedykolwiek będę miał z tego pieniądze. Po prostu robiłem muzykę i nie mogłem przestać. Kiedy moje moduły zaczęły się pojawiać w produkcjach Crusaders i kiedy zacząłem wygrywać music compos, stało się to dla mnie o wiele ważniejsze od szkoły. Ach, zrobić niesamowity moduł, który poleci na party w wielkiej hali i którego będą słuchać setki ludzi, zdobyć pierwsze miejsce – tym żyłem. Niestety było to o wiele ciekawsze od szkoły.

Miałem dokładnie tak samo!

Dopiero 10, 15 lat później, kiedy moja kariera zaczęła nabierać kształtu, mama zrozumiała, że miałem rację.

Czy zanim zacząłeś robić muzykę na trackerze grałeś na jakimś instrumencie?

Tak, zanim dostałem Amigę robiłem proste kawałki na syntezatorze Casio. Miałem też automat perkusyjny Rolanda. Używałem wtedy ZX Spectrum. Jesteś młodszy ode mnie, więc nie wiem czy pamiętasz.

Jasne, że pamiętam. Miałem w szkole zajęcia na ZX Spectrum!

No więc miałem Spectrum...

...z gumowymi klawiszami.

Z gumowymi klawiszami. I podpięty do niego interfejs MIDI.

Wow!

Podłączyłem do niego Casio i maszynę Rolanda i wszystko śmigało. Robiłem proste muzyczki i nagrywałem na kasetę. Na lewym kanale była bitmaszyna, a na prawym Casio. Tak że jeszcze przed Amigą robiłem muzykę. Pierwsza rzecz, jaką uruchomiłem na Amidze to był Defender of the Crown, a druga – Aegis Sonix.

Jak poznałeś gości, z którymi robiłeś Eurocharts?

To byli moi starzy kumple ze szkoły, jeszcze z czasów przed Amigą. Na pomysł zrobienia Eurochartsów wpadliśmy we trójkę z El Cubo i Dr. Outtasight, a później wkręciliśmy resztę Crusadersów. Dokładnie pamiętam moment, kiedy wymyśliliśmy Eurocharts! To było jak szliśmy do sklepu po coca-colę.

Pierwszy numer Eurochart, listopad 1989 Ale w pewnym momencie znudziło wam się liczenie votek...

Byliśmy bardzo aktywni przez 5 lat, codziennie po 4-6 godzin zajmowaliśmy się naszymi chartsami. A w łikendy nawet po 12-14 godzin! Nic dziwnego, że w okolicach 1994 poczuliśmy się wypaleni. Poza tym wielu z nas już wtedy pracowało i po prostu nie było czasu i energii na Eurocharts. Ja i El Cubo odpadliśmy pierwsi, bo byliśmy chyba najbardziej zaangażowani ze wszystkich.

Czy pamiętasz moment w swojej karierze, w którym zdałeś sobie sprawę, że jesteś w stanie utrzymać się z samej muzyki?

Pamiętam ten moment doskonale. To było kiedy dostałem telefon od Team 17. Zapytali czy byłbym gotów rzucić pracę w Norwegii i przeprowadzić się do Anglii.

Wersja pełna ukaże się w najnowszym wydaniu magazynu RetroKomp. A w niej między innymi: oszustwo związane z grą „Escape from Colditz”, dlaczego Crusaders przestali wydawać „Eurochart”, jak układała się współpraca Björna z grupowym kolegą, słynnym muzykiem Fleshbrainem… Oprócz tego pytania od Czytelników PPA: czy Björn ma jeszcze jakieś swoje niewypuszczone moduły, czy byłby skłonny napisać muzykę do amigowego dema albo czy posiada pliki źródłowe utworów z gry „Worms”. Zapraszam.

Na stronie SCENA.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem