Gdy ostatnio szukałem czegoś w kolekcji swoich płyt, natrafiłem na archiwum,
którego nazwa wzbudziła moja ciekawość - "Shepherd", czyli pastuch. Archiwum
znajdowało się w katalogu z grami strategicznymi. Pomyślałem sobie, "czyżby
ktoś wymyślił symulator Górala doglądającego owiec?" Po wypakowaniu plików z
archiwum wystartowałem program z ikonki. O dziwo, gra świetnie działa
uruchomiona spod systemu i posiada wyjście (co w przypadku gier z tamtego
okresu (1993) nie należy do częstego widoku). Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne i jak się wkrótce okazało -
reszcie również niczego nie brakuje.
Gracz wciela się w rolę kogoś na kształt boga. Od razu pojawiają się tutaj
skojarzenia z takimi grami jak "Populous", czy "Genesia", choć skupiamy się
nie wokół człowieka, lecz zwierząt i roślin. Naszym zadaniem jest
wykreowanie pełnego harmonii ekosystemu, w którym zwierzęta i rośliny będą
mogły wzajemnie przetrwać. Do osiągnięcia sukcesu niezbędna jest znajomość
łańcucha wzajemnych zależności, w którym jak wiadomo jeden gatunek zależy od
obecności innego lub pewnych uwarunkowań środowiska. Za przykład niech
posłużą pewne rośliny, które sadzone wyłączenie w środowisku wodnym są w
stanie egzystować. Posadzone na skałach uschną. Z kolei jeszcze inne zginą,
gdy w okolicy zaczniemy hodować zwierzęta, które je zjedzą. Głębiej się nad
tym zastanawiając, takie uwarunkowania czasami mogą być niczym broń w
zwalczaniu przeciwnika. Tutaj dochodzimy do kolejnego aspektu gry, którym
jest komputerowy gracz. Oprócz zbudowania ekosystemu musimy go wyeliminować
stosując właśnie takie metody (w jego owce wpuścić wilka lub odciąć go od
dostępu do pożywienia).
Zwierzęta i rośliny "kupujemy", po czym rozmieszczamy na mapie świata. Stada
możemy przemieszczać, co jest w sumie kolejnym z celów gry. Trzymanie całej
"Arki" w okolicy "domowego sztandaru" (tylko w jego pobliżu może powstać nowe
stado) nie ma sensu, gdyż albo zwierzęta wyjedzą wszystkie rośliny, albo
wzajemnie się zagryzą. Poza tym, to one są narzędziem w walce z
przeciwnikiem. Zwierząt i roślin nie możemy tworzyć w nieograniczonych
ilościach. Posiadamy pewną odnawialną liczbę punktów, obrazowaną przez pasek
dostępnych ikon, które maleją na skutek ich zużywania (co oczywiste) oraz
rosną na skutek rozwoju zwierząt.
Czas gry płynie dosyć szybko, co obrazowane jest odpowiednią zmianą pór roku. Ma to znaczenie głównie dla wegetacji roślin. Co więcej, wzorem innych gier o podobnej tematyce, możemy mieć wpływ na pewne zjawiska pogodowe, takie jak nagłe opady śniegu, ulewne deszcze, burze, czy nawet trzęsienia ziemi. Dodatkowo możemy spowodować wypiętrzenie wulkanu (skuteczna forma niszczenia zasobów żywności) lub zesłanie zarazy. Warto też pamiętać, że środowisko podlega działaniu różnych sił zewnętrznych, takich jak niszczycielska działalność morza, która zmniejsza powierzchnię lądu, jak i sam ląd, który odsłania się na wysychających obszarach wodnych, łącząc na przykład ze sobą dwie wyspy.
Graficznie gra nie wygląda źle, choć trochę doskwiera kiepskiej jakości
przedstawienie zwierząt. O ile owce od konia (choć to podobno sarna) idzie
odróżnić, to z roślinami już tak łatwo nie jest. Brakuje przystępnej
dokumentacji, którą autor obiecuje dostarczyć po zarejestrowaniu gry. Nie
wiem czy obecnie jest to możliwe, ale fakt takiego podejścia wydaje się nieco
dziwny. Gracz powinien być zaintrygowany wersją okrojoną, która oferuje mu
jasne, pełne zasady gry, a jedyne ograniczenia, na które powinien natrafić,
to raczej coś w stylu kilku etapów demonstracyjnych lub niepełnego zestawu
zależności. Tymczasem tutaj otrzymujemy pełną wersję gry, lecz jej
rozpracowanie pozostawiano już nam samym (chyba, że wyłożymy 30 dolarów na
szczegółowy opis). Moim zdaniem wywrócone to nieco do góry nogami, ale taka
to już decyzja autora, który wolał przekazać produkt w pełni funkcjonalny,
ale pozbawiony dokumentacji.
Co by jednak nie pisać, jak na produkt wydany na licencji shareware, gra
przedstawia się bardzo dobrze. Osoby oswojone z widokiem izometrycznym,
znanym z wcześniej przytoczonych tytułów, nie powinny mieć problemów z
adaptacją. Trochę szwankuje sterowanie myszką, które wymaga nieco wprawy,
ale jak na produkcję jednego człowieka nie ma co się czepiać. Wiele
komercyjnych gier, za które płaciło się duże pieniądze nie oferowało nawet w
połowie tego co "Shepherd". Gra potrafi wciągnąć i oferuje całkiem niezłą
zabawę. Wolałbym jednak posiadać wersję ograniczoną, lecz z opisem, niż
nieograniczoną bez opisu. Do tego typu gry dokumentacja jest elementem
niezbędnym.
Testowałem wersję oznaczoną numerem 1.1. Powinna uruchomić się na każdej Amidze z 1 MB wolnej pamięci. Archiwum do pobrania z Aminetu.
Wywiad z autorem znajduje się na portalu Lemon Amiga. Jak się okazuje był on zaangażowany w pracach nad GTA 3.
The Shepherd - Obbe Vermeij 1993 | ||||
![]() |
75 | ![]() |
1 | ![]() |
![]() |
40 | ![]() |
1 MB | |
![]() |
80 | ![]() |
||
![]() |