Aktualności Forum Graffiti Publicystyka Teleport
  kategorie: Grafika, Ludzie, Party
[#1] Scenowa grafika - rozważania
Pozwoliłem sobie utworzyć nowy wątek do tej dyskusji i przenieś do niego posty.

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 15:48:18 przez slay
[#2] Re: Mountain beer party by Grace
Też ciekawe, czy to co jest na drugim miejscu w gfx compo to raytracing? (compo łączone pix+ray?):



a na pierwszym miejscu czy to skan (?):

[#3] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #2

pierwszy to raytrace (ham)
a drugi to pixel, o ile pamiętam to ryg.

te prace były publikowane w jakiejś amigowej gazecie później - może ktoś ma to sprawdzi...

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 00:25:39 przez jokov
[#4] Re: Mountain beer party by Grace
a na pierwszym miejscu czy to skan (?):


To praca Seq'a - w tamtych czasach jednego z lepszych grafików na scenie. Jego grafiki czasami rodziły pytania czy są skanami, wynikało to z faktu dobrego rzemiosła i tego, że większość była skopiowana (przerysowana). Jednak z pewnością były mozolnie pikselowane - Seq dobrze opanował technike.

Tutaj więcej jego twórczości: http://artcity.bitfellas.org/index.php?a=artist&id=1122

Jest też wklejona (poniżej) referencja zdjęciowa do wklejonej przez Ciebie grafiki "Black Jack":
http://artcity.bitfellas.org/index.php?a=show&id=9184

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 08:38:40 przez slay
[#5] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #3

te prace były publikowane w jakiejś amigowej gazecie później - może ktoś ma to sprawdzi...


C&A

Tak, pierwsza grafika to raytrace.

A co do twórczości Seq, to miło się właśnie zorientować, że znałem większość jego prac. Niektóre z pewnością "przerysowanki", ale tak czy inaczej świetne i dość popularne w swoim czasie ok, racja
[#6] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #4

ego grafiki czasami rodziły pytania czy są skanami, wynikało to z faktu dobrego rzemiosła i tego, że większość była skopiowana (przerysowana).


Niektóre jego prace są jakoś strasznie rozmyte, tak jakby były nieostrymi zdjęciami, przeważnie pixel art ma jakoś tam mniej lub bardziej zdefiniowane krawędzie, w jego grafikach jak ta powyżej czy ta poniżej one giną w tym blurze, stąd podejrzewam że miał bardzo słaby skaner albo wręcz filmował grafiki kamerą VHS i wczytywał je do Amigi przez frame grabber, by później nieco zretuszować w jakimś programie do grafiki rastrowej.

To na przykład wygląda jak stopklatka z filmu animowanego na VHS gdzie bohater był w ruchu, stąd to co tu widać to nie tyle ogólna nieostrość, co być może motion blur:





Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 11:13:36 przez jubi
[#7] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #6

Jubi, skłoniłeś mnie do rzucenia okiem na prace Seqa ponownie, po latach, bogatszy o wiele graficznych doświadczeń.

Muszę przyznać, że "za dzieciaka" - jeśli chodzi o polskich grafików - to właśnie Seq, wraz z Rysem, Animalem itd., byli (wówczas) dla mnie pixel mistrzami, których poziom starałem się mozolnie przez lata gonić, dłubiąc pikselki. Nadal w pracach Seqa widzę (albo chce widzieć?) skill (idealny dithering, piksele są ładnie poukładane, uporządkowane, palety też), ale dziś - z pewnym smutkiem - muszę przyznać , że niektóre z jego rysunków mogą jednak budzić pewne podejrzenia, więc Twoje wątpliwości mogą być uzasadnione. Szkoda, że sam autor nie może się już dziś na ten temat wypowiedzieć.

Zawsze to trochę smutne, gdy obalamy "mity z dzieciństwa"
[#8] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #7

Dokładnie to, co napisał Slay. Grafikiem nie jestem, ale mi też prace Seq czy Rysa wydawały się zawsze "podejrzanie dobre". Myślałem, że to zasługa skilla i spożywania dużej ilości świeżych warzyw ;) Zwłaszcza Rys - nie dość, że był jednym z pierwszym polskich grafików, to w dodatku już od początku znacznie odstawał poziomem od konkurencji.

Do Seq mogę dotrzeć w razie czego.
[#9] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #7

ehhh.
też pamietam grafiki SEQ'a i Animala (ten drugi był moim idolem).
Co do Seq to pamiętam już wtedy (w 90's) dyskusje. choć nie scnowałem na amidze to zawsze jakoś blisko amigowców byłem :)
dziś podobnie jak ty Slayer i Jubi uważam, że to mogły być np graby z jakiegś genlocka czy innego urządzenia. ten blur mógłby to sugerować.
Niektóre prace wyglądają jakby były pociągnięte jakimś filtrem typu unsharp-mask (z photoshopa) lub tym podobnym wysoko-przepustowym...
Mam też takie podejrzenia co do niektórych prac RWO ale tego boga chyba nie będziemy obalali ;)

[edit]
dzisiaj przypomina mi sie jeszcze jedna rzecz. na C+4 ktoś kiedyś zrobił demko gdzie była ta babajaga narysowana przez SEQ. wyglądała identycznie ale w dyskusji nie padało że to konwert z Amigi tylko skądś inąd. hm postaram się wygrzebać...


Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 12:44:54 przez retronav
[#10] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #9

Mam też takie podejrzenia co do niektórych prac RWO ale tego boga chyba nie będziemy obalali ;)


RWO na pewno miał na koncie sporo "przerysowywanek", ale jednak - moim zdaniem - jego logosy, fonty i prace 'nie rysunkowe' pokazują pixel artowy kunszt, który musiał posiadać.

Co do Seqa to jego obie baby jagi (czyli rysunki: Farfunda i Lady of death) to nie są jego autorskie prace - to akurat jest oczywiste.
[#11] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #10

No to wróćmy do pierwszego posta, Mountain Beer Party z 1992. Grafika z 1 miejsca gfx compo, czy według was to skan?

"Conan" - PLUTON/DEFORM


Prawdopodobne źródło:



dość podobne, jednak są drobne różnice, np. dłoń jest bliżej miecza. Ale z drugiej strony "autor" mógł wyciąć dłoń i przesunąć ją w górę bo kompozycyjnie mu tak bardziej pasowało.

I tu dochodzimy do ciekawej konkluzji - skoro na parties we wczesnych latach 90tych wygrywały takie dzieła, czasem ewidentne skany, to może nasza dzisiejsza miłość do pikselowej grafiki jest nieco wyidealizowana? Podejrzewam, że ówcześni nastolatkowie jarali się najbardziej jak coś wyglądało "jak zdjęcie", pokazywali wtedy takie grafiki znajomym, zwłaszcza tym co mieli gorsze komputery. To, że praca była ręcznie wypikselowanym majstersztykiem się nie liczyło, doceniono je zapewne kilka lat później, kiedy publiczność się nieco wyrobiła i była bardziej świadoma skanowania i zaczęła doceniać ręczną pracę. Co o tym myślicie?
[#12] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #11

IMO skan - retuszowany
ale co z tego...

co do prac na compo i wogule na scenie to przecież "dobra" scenowa grafika tak sie własnie zaczynala - tzn ktoś potrafił lepiej przerysować od innego. ja się nie wstydzę tego że w 90's wszystkie moje prace, nawet te które weszły do kanonu grafik z c64 (vide pociąg) były przerysowywane. tak się uczyłem techniki pixlowania i rysowania w ogóle.

zresztą... ja od zawsze mam dwa pojęcia które stosuję (kto nie wierzy niech odszuka komentarze i kłótnie na CSDB):
1. pixel art
2. scene art.

przy czym ten drugi to nie zawsze pixel art, ale jak najbardziej ma swoje bardzo ważne miejsce na demoscenie. do tego drugiego worka wrzucam wszystkie retusze, przerysy itp...

[edit]
zresztą...
pracuję w tej chwili nad konwerterem/edytorem który pozwoli zastosować efekty coppera na grafikach OCSowych. na C64 (na A8 pewnie też) zawsze kombinowało się jak to zrobić ładniejszą grafikę, w lepszej rozdzielczości, z większą ilością kolorów... to dla mnie jest scene art. wciskanie maxa z grafiki.


Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 14:57:57 przez retronav
[#13] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #12

Panowie, ciekawa dyskusja.

1. Carrion, masz rację, że przerysowywanie grafik innych artystów to dla większości była nauka techniki i "graficzne przedszkole". Prawie każdy (ja również) od tego zaczynał i nie ma się czego wstydzić. Tak się wtedy uczyliśmy rysować, bo innych dróg w zasadzie nie było.

Chociaż mi się nigdy do końca nie podobał - w przypadku ewidentnie skopiowanych prac - zupełny brak zaznaczenia (choćby małą czcionką w rogu rysunku) autora oryginału.

2. "IMO skan - retuszowany, ale co z tego..." - tutaj jednak bym polemizował. O ile ręczne mozolne skopiowanie pixel po pixelu pracy innego artysty to było jakieś wyzwanie, o tyle użycie skanera + lekki retusz itd. to już jest działanie, które ciężko zaakceptować. Taka praca nie zawiera w sobie ani grama kunsztu technicznego (nie została narysowana), ani grama kreatywności / własnego tematu (została skopiowana).

Pod Twoją defincję "scene artu" mógłbym to "podpiąć" wówczas, gdyby zdjęcie było własnego autorstwa, praca zawierała by jeszcze jakieś dodatkowe elementy i była wystawiona w konkursie typu "Image processing compo", ewentualnie stanowiła jakieś poboczne tło / collage czy teksturę, ale bez pretendowania do wygrania w konkursie graficznym.

3. Jubi, po części się zgodzę. Wiele osób za bardzo idealizuje wczesne, pionierskie lata demosceny (zarówno grafikę, jak i wczesne dema). Dopiero po latach można było zweryfikować niektóre kwestie. Choć z drugiej strony, gdybym w tamtych czasach, nie "jarał się" grafikami Rysa czy Seqa i miał wówczas pewność że powstały "dzięki skanerom", to pewnie dziś zajmował bym się hodowlą nutrii lub uprawą pieczarek.

Pamiętam, gdy - wiele lat temu - po raz pierwszy dostałem linka do sławetnej galerii, zawierającej przykłady rysunków, które scenowcy beztrosko kopiowali od innych artystów. Dziesiątki prac, i same wielkie ksywy takie jak Peachy, Danny, Cougar, RA itd. To był trochę kubeł zimnej wody. Wyleczyłem się wtedy dość skutecznie z nadmiernego idealizowania wielu "mistrzów piksela".

Na koniec ciekawostka w temacie. Niedawno ukazał się album Masters of Pixel Art, niektórzy pytali, dlaczego nie ma w nim grafika X lub grafika Y. Powód był jednak prosty, to nie miał być album "pixel artowych reprodukcji prac Borisa Vallejo", a oryginalny pixel art.

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 15:42:49 przez slay
[#14] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #1

Ciągle mi tu pierwszy post wyświetla jako NOWY (czyli nieprzeczytany) i nie pomaga na to nic.
Ooo!.. po moim poście znikło.


Ostatnia aktualizacja: 09.05.2016 17:04:08 przez Vato
[#15] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #14

Mam to samo.

A odnośnie "fachowej" twórczości, to nie wiem, czy pamiętacie, ale na jednym z Intelów w W-wie była produkcja, chyba w Crazy Compo, demaskująca kilka znanych prac z poprzednich party. Pamiętam m.in. grafikę Komancza, którą fragment po fragmencie analizowali, przesuwali elementy i pokazywali, skąd pochodzą. Skaner, to rzecz strasznie niechlubna na scenie w tamtych czasach. Jeszcze jak ktoś włożył mnóstwo pracy i w efekcie finalnym odbiegł daleko od źródła, to można to dzisiaj przełknąć (wtedy łykało się tak czy inaczej), ale gdy ktoś na bezczelnego zrobił nieudolną kalkę, a do tego próbował "usprawnić" oryginał jak to widać w przypadku Conana, to aż się słabo robi.

a na pierwszym miejscu czy to skan (?):

Chciałem od razu napisać, że to stuprocentowy skan, ale powstrzymałem się z obawy przed surową krytyką za tak arbitralne stwierdzenie. Na szczęście widzę, że koledzy także to dostrzegli. Może nie każdy jest w stanie to ocenić, ale mamy na forum grafików, nie tylko piksel-artystów, którzy wiedzą, czym jest talent u młodego człowieka (szczególnie w latach 90.), a czym jest zdobyta dojrzałość rysownicza dorosłego człowieka. Jako że sam przeszedłem (wciąż przechodzę ) ten proces, mogę ze swobodą wypowiedzieć się w tej kwestii. Jakiś czas temu przyjrzałem się uważnie kilku bardzo znanym pracom i poszukałem źródeł, na których bazowali autorzy grafik. Rzeczywistość okazuje się bardzo brutalna. W jednej, przepięknej pracy notabene, jedyną różnicą, jaką można było dostrzec, to dodatkowa "rybka" i "płetwonurek" - reszta, to 100% skan. In plus można zaliczyć bardzo ładną adaptację do rozdzielczości i palety OCS. Zaś co do Conana zamieszczonego powyżej, to szybkie porównanie np. pod Photoshopem pokazuje, jak nieudolnie została ta "praca" wykonana. Autor zdecydował się na zaznaczenie wg własnego uznania mięśni lewego ramienia Arniego, ale zrobił to zupełnie nie mając wiedzy o anatomii. Dzisiaj nawet przeciętny szkicownik nie popełniłby tak przedszkolnego błędu. Nawet jego miecz, co powinno być najłatwiejszą sprawą, jest po prostu białą, rozmytą na końcu plamą. Koszmar.
[#16] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #15

Byly tego chyba dwie czesci, ja pamietam "rysunek" kro/pht z rush hours bodajze. Taki pilot w goglach. tez elegancko pokazalo jak ta "produkcja" powstawala.

a wsrod mistrzow to u mnie zaczelo sie chyba od r.w.o.


i dannego. on naprawde potrafi pikselowac, ale niektore jego prace budzily co najmniej watpliwosci...
[#17] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #16

Byly tego chyba dwie czesci

To demaskatorskie demo nazywa się "Fuck Lame" i ma 3 części, przy czym trzecia część występuje pod tytułem "Prawda".
[#18] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #17

hej.możecie podlinkować ta trzecią cześć? dwie pierwsze są na yt.pozdr
[#19] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #18

W tym wątku była mowa o trzeciej części.
[#20] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #1

Postanowiłem wrzucić swoje trzy grosze do dyskusji. Nie podoba mi się to mieszanie z błotem Seq i innych. Seq więcej zrobił dla Polskiej sceny niż ktokolwiek z tego forum. Na Kestrze Bitfellas jest ok 20 produkcji z jego grafiką lub muzyką. A tu nagle jest be. Po prostu takie były wtedy realia. Prawie wszyscy kombinowali, skanowali, przerysowywali itp. A liczył się tylko efekt końcowy. Takie ocenianie z perspektywy czasu nie ma sensu i jest bardzo krzywdzące. Każdemu teraz można coś znaleźć, bo człowiek po 30 latach jest mądrzejszy. Dlatego postuluje o trochę pokory i wyrozumiałości.

Lady of death (czarownica) to obrazek Skowrona nie Seq, zresztą często pracowali razem także duże podobieństwa mogą być.
[#21] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #20

Ja bym poszedł dalej - urządziłbym "Lamer compo" - czyli kto najsprawniej i z jak największym kunsztem zrobi kolaż z prac innych twórców. To się może udać. Jakby co - zgłaszam się na pierwszego uczestnika OK
[#22] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #20

Postanowiłem wrzucić swoje trzy grosze do dyskusji. Nie podoba mi się to mieszanie z błotem Seq i innych.


Ja tu nie zauważyłem żadnego mieszania z błotem, po prostu próbujemy ocenić to co widać na podstawie niepełnych informacji które mamy. Wielu rzeczy można się tylko domyślać i spekulować, to jak było naprawdę wie zapewne tylko autor. Jeśli masz jakiś kontakt do seq to chcętnie bym tu zobaczył jego wypowiedź.

Ja dorzucę od siebie jeszcze jeden obrazek, o którym zresztą pisałem kiedyś na Facebooku:

https://www.facebook.com/MagazynAmigaFan/photos/a.142937385763730.26760.142920085765460/1031894973534629/

"Rudzielec" by Yoga/Mystic

prawdziwy autor - James Warhola.

[#23] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #21

Ja też chętnie. Znam takiego jednego co wyripował grafikę z Advance Wars i bezczelnie do amigowej gry przekleił Ham, złodziej i pijak!

Ostatnia aktualizacja: 10.05.2016 14:27:33 przez Koyot1222
[#24] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #23

Akurat z gier na advance to trzeba ripować ile się da, bo gameboye mają wyśmienite produkcje w bibliotece.
Niemal idealne sploty kodu i grafiki, czasem nawet muzyki.
Jestem za i wysyłam na to sms-a
pozdr
[#25] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #20

Nie podoba mi się to mieszanie z błotem

Nikt nikogo z błotem nie miesza. Padło pytanie, padła i odpowiedź. Odpowiedź zgodna z prawdą, a nie taka, jaką ktoś chciałby usłyszeć żeby połechtać jego uszy. Przeczytaj jeszcze raz temat: Scenowa grafika - rozważania. To bardzo ciekawy temat i podejście, bo wielu z nas było obecnych na party, na których pewne grafiki wygrywały deklasując punktowo podczas głosowania nieporównanie lepsze prace, bo prawdziwe autorskie wprawiając w kompleksy ich autorów. Okazuje się, że niepotrzebnie. To nie my dzisiaj wymyśliliśmy, że używanie skanera było lamerskie, to już scena w tamtych latach tę metodę potępiała - zawsze i wszędzie, i nie było od tego żadnego wyjątku. Różnica polegała na tym, że nie było przez jakiś czas narzędzi i bazy danych (przede wszystkim Internetu), które pozwalałoby takie cwaniactwo wykryć. A to było cwaniactwo, bezapelacyjnie. Podkreślę jeszcze raz: Scena potępiała skany, a mimo to niektórzy na bezczelnego wstawiali NO_COPY na "swoje" obrazki(!).

Po prostu takie były wtedy realia

Żadne realia. Na własne oczy na party widziałem ludzi świetnie rysujących i nie miałem wątpliwości, że to ICH prace. I było takich osób bardzo dużo. Ich twórczość nie była tak wybitna, jak np. Borysa Vallejo (chyba, że ktoś podpisywał się FACET ), ale do dzisiaj się bronią swoją oryginalnością, nie rozczarowują i nierzadko wzbudzają szczery podziw.

Prawie wszyscy kombinowali, skanowali

Z takim stwierdzeniem trzeba uważać, bo jest nie tylko nieprawdziwe, ale i krzywdzące. Kombinowali nieliczni, bo dostęp do skanera w tamtym okresie był niezmiernie trudny, przede wszystkim bardzo drogi (ja przez długi czas nawet na oczy takiego urządzenia nie widziałem).

A liczył się tylko efekt końcowy

Hm...

przerysowywali

A to już zupełnie inna sprawa. Przerysować, a przeskanować i poprawić, to kolosalna róznica. Tutaj można bezpiecznie napisać, że prawie wszyscy to robili. Ale tego scena nie potępiała. Co więcej, jako młodzi ludzie wzorowaliśmy się na innych. Nasze umysły z trudem wytwarzały coś, o czym jeszcze pojęcia nie miały. Poza tym, tak prosto brzmi przerysować. Takie próby nigdy nie były 100%, wymagały olbrzymiej wyobraźni i ukazywały talent grafika, pozwalały mu się wprawiać w tej dziedzinie [sztuki, choć wtedy jeszcze nie tak postrzeganą].

Takie ocenianie z perspektywy czasu nie ma sensu i jest bardzo krzywdzące.

Bardzo krzywdzące było to, jak oszukiwali lamerzy. Nie są świętymi krowami żeby ich prac teraz nie można było oceniać.

Każdemu teraz można coś znaleźć

Nie każdemu. Nie wszyscy budowali swoją sławę skanerem.
[#26] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #12

scene-art - na szczęście nie przyjęło się ;)
art to sztuka a przerys, czy retusz – na to jest inne słowo – mianowicie "plagiat"
wychodzi więc plagi-art, od plagi ;)
oczywiście, że kopie to część historii sceny, ale ta ostatnia też się rozwija a z nią poziom prac i możliwości samych artystów.

sytuacja się zmieniła od czasów gdy graficy mieli po 13-15 lat a jedyne inspiracje to album vallejo i okładka magazynu, ew. książki, komiksu

mamy internet, super narzędzia, referencje, poradniki, fora, kursy i tony galerii

i zgadzam się – każdy się uczy poprzez kopiowanie prac innych (ja też) i nie ma w tym nic złego puki nie wystawiamy tego jako swojej pracy w konkursie

inna rzecz, że ze sztuką ma to tyle wspólnego co prace "artystów" mozolnie przerysowujących ołówkiem h6 ;) Johnego Deepa z gazety (czy może teraz tego Toma "Lokiego" ;P) na kartce a4
może to czasem budzić respekt dla umiejętności (tu bez ironii) ale nie ma w tym nic kreatywnego

btw. każdy produkt sceny to w sumie scene-art np. efekt w demku nawet bardziej niż grafika

a propos konwertera OK OK OK
piszę się na betatestera szeroki uśmiech

PS - grafikę na compo róbcie a nie dyskusje ;P
(taa - a sam nawet nie zacząłem )
[#27] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #25

Przeskanowane czy przerysowane to wszystko jedno jeśli podpisujesz czyjąś kompozycję swoją ksywką. To tak jakby oczekiwać uznania za to że w trakcie kradzieży się napociłeś bo to było ciężkie.

Moi koledzy informatycy lub gracze zwykle nie rozpoznawali obrazków zerżniętych z komiksów lub Fantastyki. I dziwili się jak im pokazywałem skąd się wzięło to czy tamto. Jedynie Vallejo był w miarę rozpoznawalny, bo na Amidze krążył slide-show z jego obrazami. Ale Hajime czy Rosińskiego już mało kto umiał rozpoznać. Z tego albumu ART SF, na obrazku powyżej to też nie tylko rudzielca zwinięto.

Póki nie było neta trudno było zweryfikować czy coś było oryginalne czy nie komuś kto nie fascynował się sztuką SF lub fantasy. Cóż wyłudziło się parę nagród ale nikt nie zginął prawda? Za leniwy jestem by teraz wyszukiwać te przykłady, zresztą co by to komu dało?
[#28] Re: Mountain beer party by Grace

W odpowiedzi na #13

Pamiętam, gdy - wiele lat temu - po raz pierwszy dostałem linka do sławetnej galerii, zawierającej przykłady rysunków, które scenowcy beztrosko kopiowali od innych artystów. Dziesiątki prac, i same wielkie ksywy takie jak Peachy, Danny, Cougar, RA itd. To był trochę kubeł zimnej wody. Wyleczyłem się wtedy dość skutecznie z nadmiernego idealizowania wielu "mistrzów piksela".


Nie jestem grafikiem, ale mam takie spojrzenie na te sprawy. W czasach pierowtnych, czy początku sceny, kiedy możliwości komputerów były jeszcze dosyć ograniczone (niska rozdziałka, mała paleta), sztuką było - tak mi się wydaje - jak najwieniej oddać oryginał. Wtedy, w czasach A500 raczej ludziom nie przeszkadzały obrazki Peachy, R.W.O, Dannyego itp. które np. były kopiami obrazków B.Vallejo. Doceniało się mistrzostwo techniki przede wszystkim. Sam pamietam wiele dyskusji z kolegami, jak fajnie rysuje Peachy w 320x200x32kol albo Rys słynnego Aliena 640x512x16kol (Dalthon mówił, że widział oryginał narysowany i naklejony na drzwiach w pokoju na chacie u Rysa). Później, kiedy pojawiła się AGA ze swoją paletą, rozdziałkami chyba bardziej zaczeła liczyć się orginalność (bardziej niż wcześniej) i tutaj z niesamowitej strony jak dla nas pokazal się np. Animal. A jak już później zaczął łączyć swoje rysowanie z 3d... no to już było mistrzostwo świata. Miał swój styl a prace były świetne.

Potem nastała era Photoshopa i podobnie i tutaj też zdania były podzielone.
Pamiętam jak podsyłałem do oceny przez IRCa Louie'emu i Rodney'owi w 1996 prace Dr.D czy Sebaxa - można je zobaczyć tutaj: http://www.dinxproject.org/graphics.php - i im się wtedy podobały.

Osobiście za trochę niedocenionego grafika w czasach sceny uważam Anthony'ego/Dreamdealers później Pulse. Miał fajny, oryginalny styl. Po latach poprosiłem go o namalowanie obrazu i... zrobił to wyjątkowo (wisi w salonie :D), a cała ta akcja skłoniła go do zamknięcia agencji reklamowej i skupieniu się na tym o czym zawsze marzył. Malowaniu obrazów. :D Od tego czasu miał wystawy w Londynie, Paryżu w USA i jakis czas temu przyznał w liście, że gdybym nie cisnął go wtedy o ten 1szy namalowany obraz, to by się nie zdecydował zamknąć agencji odnoszącej sukcesy, zwolnić ludzi i podąrzyć za marzeniami. :)

Polecam odszukać go na FB, czy jego stronie internetowej i popatrzeć jak rysuje/maluje dzisiaj a jak kiedyś w czasach scenowania. :)

Ostatnia aktualizacja: 10.05.2016 18:05:47 przez Deftronic/...
[#29] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #15

In plus można zaliczyć bardzo ładną adaptację do rozdzielczości i palety OCS. Zaś co do Conana zamieszczonego powyżej, to szybkie porównanie np. pod Photoshopem pokazuje, jak nieudolnie została ta "praca" wykonana. Autor zdecydował się na zaznaczenie wg własnego uznania mięśni lewego ramienia Arniego, ale zrobił to zupełnie nie mając wiedzy o anatomii. Dzisiaj nawet przeciętny szkicownik nie popełniłby tak przedszkolnego błędu. Nawet jego miecz, co powinno być najłatwiejszą sprawą, jest po prostu białą, rozmytą na końcu plamą. Koszmar.


Coś w tym jest, ale dziś takie błędy też są popełniane, po prostu nauka anatomii rzadko wchodzi do kanonu rzeczy których uczą się scenowi graficy, jeśli znajdę czas to przyjrzymy się tu razem bliżej jednej polskiej pracy z topowego miejsca z ostatniego Revision pod kątem anatomii, stay tuned.
[#30] Re: Scenowa grafika - rozważania

W odpowiedzi na #29

to tym razem nie oświetlenie?
;p
Na stronie SCENA.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem